Niech Cię Pan błogosławi i strzeże. Niech rozpromieni nad Tobą Swoje Oblicze.
Życzę Ci pogody ducha, odwagi i mądrości.
Życzę zdrowia (niech kolana służą Ci jeszcze długo i bez awarii :))
Niech katamaraniarze będą grzeczni i niech usuwają się z drogi :)
Kup sobie jednak tę skarbonkę, o której rozmawialiśmy :D
Szanuj siebie i swoją godność, ale bądź też miły dla ludzi, każdy może przecież popełniać błędy..
No i - na koniec - tradycyjne:
Łubudubułubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu, niech żyje nam!!!!
(to śpiewałem ja, Tomuś, trener trzeciej klasy)
:D
W kinie wczoraj byłem. Na koncercie. Bono i jego trzech kolegów czyli U2. Niby nic, bo kino to nic nowego i koncert też nie pierwszyzna (choć na koncercie U2 miałem szansę być, ale to inna historia..).
Ale to był koncert w 3D. (opis tu)
Wiele razy już byłem na różnych koncertach, od muzyki poważnej rozpoczynając, na DM kończąc (sławetny stadion Legii w warsiawie) i zawsze fascynowała mnie publiczność (niekiedy bardziej od muzyków - myślę tu o koncercie Maćka W. ;))
Takie nagromadzenie emocji, ich zbiorowe ujście, to coś niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju.
Kiedy obserwowałem ludzi na stadionie w Buenos Aires, (siedziałem w fotelu, ale dzięki technice czułem, jakbym był wśród nich), pomyślałem sobie, że takie "puszczenie na żywioł" swoich emocji musi być bardzo otwierające, to swoistego rodzaju katharsis, porównywalne może z płaczem (jak wiedzą wtajemniczeni, mam dużą zdolność blokowania swoich emocji, tak dużą, że sam jestem z tego niezadowolony..).
Postanowiłem sobie po koncercie, że następnym razem postaram się nie blokować emocji :)
Poniżej zwiastun koncertu U2 w 3D i moja ulubiona piosenka:
Ks. Trytek to sedewakantysta, ale na pierwszy rzut oka tego nie widać. Wygląda jak normalny, katolicki ksiądz, młodzi ludzie z lewicującego serwisu chyba dali się nabrać...
Dziś sprawowałem liturgię Mszy Św. w zaprzyjaźnionej parafii. W jej trakcie był sprawowany Sakrament Chrztu Św. Gdy już wypowiedziałem "Filipie, ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" i polałem główkę dziecka wodą, kątem oka zobaczyłem domorosłego fotografa z zasmuconą twarzą. Zapytałem:
- Czyżby nie udało się panu zdjęcie?
Odpowiedział:
- Niestety. Mógłby ksiądz zrobić to jeszcze raz?
Do końca Mszy miałem problemy z wyrazem twarzy :D
Wczoraj byłem z moimi podopiecznymi w Łagiewnikach. Plany tej pielgrzymki snuliśmy już dawno i wreszcie się udało. W ramach tzw KO dyrektor zgodził się, aby dwaj skazani, którzy nie mają uprawnień przepustkowych, wyszli na cały dzień poza mury zk.
Pielgrzymkę rozpoczęliśmy od sprawowania Mszy Św. w naszej kaplicy więziennej, następnie poszliśmy na bramę, pobrać karty tożsamości. Gdy tylko wyszliśmy poza teren zakładu, ci dwaj skazani krzyknęli: "moment!!" i pobiegli za szopkę, która stoi naprzeciw bramy. W tym momencie mnie zamurowało. Już widziałem siebie, jak tłumaczę się dyrektorowi, że tuż sprzed bramy uciekło mi dwóch skazanych.
Na szczęście okazało się, że tzw. natura ich przypiliła :) Ale co się najadłem strachu, to moje.
Pielgrzymka się udała. Szczęśliwie wróciliśmy do zk.
P.S. Próbuję sprowadzić do naszej kaplicy relikwie św. Faustyny. (kaplica jest pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego). W kaplicy w Łagiewnikach jest wystawiona do adoracji relikwia św Faustyny w postaci jednego z elementów Jej układu kostnego. Długo klęczałem w ławce, zanim podszedłem do niej, by oddać hołd przez ucałowanie (zorientowani wiedzą, do czego czynię aluzję ;))
Jacek, jeden ze skazanych na obiad zamówił sobie udko z kurczaka. Jakoś mu nie smakował. Może miał skojarzenia jakoweś?